Czterdzieści lat. Dużo czy mało? Dla jednych to odległy termin, kalendarzowa abstrakcja. Dla innych niekoniecznie. Ci inni to między innymi ludzie z WWF (World Wide Fund for Nature) - jednej z największych organizacji działających na rzecz ochrony środowiska naturalnego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty
Europejski Festiwal Smaku - warsztaty kulinarne nad Bystrzycą dla mieszkańców Lublina
I stało się - w dniach 4-7 września 2014 r. odbyła się już VI edycja Europejskiego Festiwalu Smaku. Oj działo się, działo! Mnóstwo wydarzeń kulturalnych, imprezy, koncerty, spotkania, wystawy. I co dla mnie najważniejsze - wydarzenia kulinarne. Zjazd food trucków, rarytasy na straganach, smakołyki alkoholowe, pokazy i warsztaty kulinarne. I wydawać by się mogło, że 4 dni to za mało aby ogarnąć wzrokiem i miejscem w żołądku to wydarzenie. To wszystko łączyło się w jedną całość kulturalno-kulinarną na europejskim poziomie. Po prostu przez te kilka dni Lublin wyglądał apetycznie, wybrzmiewał wielokulturowo i pachniał tym, co w Europie najsmaczniejsze. Czuć było, że jest energia w Lublinie.
I tym bardziej mogę pochwalić się, że w ramach Europejskiego Festiwalu Smaku, dnia 6 września, miałem niebywałą okazję poprowadzić warsztat kulinarny na Moście im. Witolda Lutosławskiego przy ul. Zamojskiej. Poproszono mnie abym połączył dwa aspekty - gotowanie w ramach akcji Cisowianki "Gotuj zdrowo - mniej soli" oraz aby pojawił się pstrąg w menu (bo przecież gotujemy nad Bystrzycą).
I tak też się stało - nie użyliśmy soli podczas warsztatów i wykorzystaliśmy świeże pstrągi. Tak naprawdę wyszła z tego bardzo lekka i odświeżająca przystawka - gotowany z ziołami pstrąg na surówce z buraka i gruszki na podpłomyku.
Wiosenna sałatka z wędzoną makrelą na słodkiej fasolce szparagowej
W wielu kulinarnych szoł gdyby ktoś podał taką sałatkę, padłyby gorzkie słowa w stronę kucharzyny amatora. Bo przecież nie sztuką jest położyć chłodne warzywa na chłodnym talerzu w towarzystwie nieco cieplejszych paru dodatków. Z drugiej strony - cała w tym magia - coś szybko zrobić, niekoniecznie gorącego i niekoniecznie stosując do tego zmyślne techniki kulinarne. Wystarczy sprytnie pokombinować i spojrzeć na niektóre produkty w sklepie z większym skupieniem i dostrzec w nich potencjał - jak np. z wędzoną makrelą, której w życiu bym nie kupił aby zjeść ją od tak solo! Ale póki co, to nie jest żaden szoł i można taką sałatkę z młodą fasolką szparagową zaserwować małemu i dużemu łasuchowi, a co!
Szczypta Hiszpanii - Terremolinos, Ronda, Malaga (Andaluzja)
Podróże są emocjonujące, a zachwycające dech w piersiach widoki sprawiają, że mamy gęsią skórkę. Pomyśleć jeszcze, że można to wszystko połączyć – piękne miejsca, genialne kompozycje na talerzach, smaki, które zostają w pamięci do końca życia. Przywołując w głowie wspomnienia z wyjazdów, organizm nasz produkuje więcej śliny – coś w stylu psa Pawłowa…
I trochę mi wstyd. W sumie bardziej niż trochę. Bo odwiedziłem genialne miejsce na początku marca i dopiero teraz o tym chcę zaanonsować. Ale postanowione – popełnię tekst o wczesnych wakacjach w Hiszpanii – andaluzyjska Malaga, Terremolinos i Ronda.
Połowy dorsza na Bałtyku - czyli jak to robi amatorka
27 lipca 2012 r. Godzina 4:50, pobudka. Szybkie ogarnięcie i wyjazd z Pruszcza Gdańskiego do Gdańska. Ciśnienie jest, bo droga średnio znajoma, kręta, a punkt 6:00 wypływamy. Zdążyliśmy. Na kutrze z 8 chłopa no i oczywiście szyper - czyli szef całej imprezy. Patrzą na nas trochę dziwnie. Nie zdziwiłbym się jakby myśleli następująco: co to za leszcze na pokładzie? on, jak on, ale ona? Baba na pokładzie kutra, na ryby, na morzu? No nic, jest jak jest, wypożyczamy wędki, bo jak typowy turysta może mieć akurat ze sobą porządne kije na ryby?! Wypływamy. Trochę chłodno z rana na kutrze ale ciuchy robią swoje, gorąca herbata w termosie także pomaga. Nagle kuter zwalnia. Wytraca całkowicie prędkość. Słychać gwizdek sędziowski i...
Włosko-polskie risotto ze świeżym pstrągiem i kurkami
Co jakiś czas, tu i ówdzie, słyszę, że risotto należy do jednych z trudniejszych dań w ogóle. Jasne, opanować do perfekcji tą potrawę wymaga odrobinę czasu, nieco praktyki, a nawet dyscypliny i cierpliwości. Ale kto nakazuje nam robić cokolwiek perfekcyjnie? Uczono mnie, że istnieje takie pojęcie jak "ideał wychowawczy" i z tego co pamiętam nigdy go nie osiągniemy. Oczywiście dążymy do niego ale nie dla psa kiełbasa. Zatem fajnie jest mieć gdzieś na horyzoncie nawet myśl, że ktoś to danie robi lepiej ale czy istnieje słowo perfekcja w kuchni? Myślę, że zamiast słuchać o perfekcji, idealnych daniach lepiej wziąć się do roboty i zacząć po prostu pichcić na miarę swoich możliwości. A czy konkretna potrawa zaliczy się do tych najtrudniejszych w wykonaniu? To rzecz względna. A z tą względnością jest tak jak w polskim klasyku "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz", gdzie pewna pani zwraca się do faceta jarającego szluga w kolejce w banku - przepraszam ale tutaj nie można palić - na co on - wiem ale ja się nie zaciągam...
Śniadanie (nie)wakacyjncyh mistrzów
Tydzień temu we Wrocławiu podobno było ze 26 stopni na plusie. Teraz nad ranem mamy jakie 2-3 stopnie zaledwie. Dzisiaj. Poranek. Wygwizd jakiś, tylko czekać aż podczas porannej jazdy rowerem znajdę szron na moim uniwersalnym ortalionie. W głowie kilka myśli - jak najszybciej dotrzeć z punktu A do punktu B, napić się czegoś ciepłego. Jeszcze jedną z nich jest wspomnienie wakacyjnego słońca, tego ogarniającego ciepła, które człowiek później oddaje nocą. Wraz ze wspomnieniem jest taki żal do matki natury, który nota bene, du.ę ściska - where's the summer? Na szczęście widoki wspaniałego jedzenia, jego smak pozostaje o każdej porze roku i dnia w głowie. Wystarczy zamknąć oczy i zacukać sobie w resztki szarych komórek aby wywołać te bodźce. I co widzę?
Sola na szpinaku i pomarańczowym puree
Podobno ryba wpływa na wszystko. Wpływa także na mnie ale niestety zbyt rzadko - po prostu rzadko kupuję często rybę... Wybór świeżych ryb w sklepie nie jest tak interesujący jak w przypadku mięsa, a z kolei ilość glazury wokół zamrożonej ryby zniechęca jeszcze bardziej do jej kupna. No cóż, jednak chęć zjedzenia czegoś innego niż drobiu czy wieprzowiny roztapia nawet najgrubszą glazurę... Dlatego spośród wszędobylskiej pangi i półproduktów w postaci paluszków rybnych można wybierać coś jeszcze - np. solea solea zwana po prostu podeszwicą tudzież po prostu solą.
Eger - miasto winem płynące
Każdy wyjazd na Węgry wnosi w moje życie coś nowego - są to zawsze jakieś smaki, wspomnienia, zapach winnic. I tak też było tym razem - nigdy jeszcze nie byłem z tak dużą ekipą gdziekolwiek, tym bardziej w Egerze (zgrała się fajna reprezentacja naszego narodu - łącznie 20 osób, które pozdrawiam :)
Ze wspomnieniami jest tak, że niektóre przykrywa wyimaginowany kurz. Aby do tego nie dopuścić, warto minimum raz do roku zadbać o zdorwie psychiczne i odwiedzić np. Węgry A dokładnie Eger - malownicze miasto położone 140 km na wschód od Budapesztu, znajdujące się niecałe 4 godziny od przejścia granicznego w Barwinku. Powodem, dla którego przybywa tam tysiące turystów (głównie Polacy i Słowacy oraz paru Węgrów), na pewno nie są ruiny zamku czy ogólnie pozostałości okresu tureckiego panowania. Wszyscy jadą na wino! Niejedna osoba pewnie słyszała o Byczej Krwi (Egri Bikaver). Sporo osób także utożsamia to miasto z deserowym winem Tokaj - choć miasto Tokaj znajduje się nieco dalej, to również wino o tej nazwie można kupić w Egerze. Niemniej jednak, warto to miejsce odwiedzić przede wszystkim dla bardzo dobrej kuchni oraz wyśmienitych, nieskomercjalizowanych win, które zdobywają rozmaite nagrody, wyróżnienia na europejskich konkursach...
Smak wyspy Chios
Fajnie jest coś dostawać w stylu "2 w 1". Tak też było z wycieczką do Grecji, a właściwie na grecką wyspę Chios (położona raptem 8 km na zachód od wybrzeży Turcji). Będąc już w Turcji błędem byłoby nie popłynąć promem do kraju Zorby. Wyspa Chios słynie m.in. z flaków wieprzowych, podobnych do polskich, z tym że grecy tuż przed podaniem dolewają coś kwaśnego do zupy - np. ocet winny, czosnkowy. Ale to nie wszystko, co mają do zaoferowania Grecy...
Turcja - nadmorski smak
![]() |
| małże nadziewane ryżem |
Pisałem we wcześniejszych postach o Turcji, iż rzekomo tam byłem. Oczywiście, oprócz przepięknych widoków tureckiego kraju pozostały mi w głowie rozmaite smaki - różne różniste. I jedno jest pewne - to, czego próbowałem było zawsze świeże i nad wyraz esencjonalne... no może oprócz piwa. Poniżej fotorelacja z tamtej wyprawy.
Sum afrykański na warzywach
W jednym filmie był taki tekst: "Guziec? A co to jest guziec? To taka świnia z Afryki". Afrykańskie są nie tylko świnie. Są podobno i ryby! Mowa tu o sumie afrykańskim.
Lucjan czerwony w Zamościu
Zamość. Jest niedziela. Przepiękna Starówka, a na niej mnóstwo ludzi - w restauracjach i ogródkach letnich. Czuć, że miasto żyje i w kontekście miejsca do spoczynku jest z czego wybierać. Padło na restaurację, a właściwie Klub Bohema. Na pierwszy rzut oka - jest nieźle. Zamawiamy - naleśniki ze szpinakiem i lucjan czerwony z tagliatelle i kasztanami.
.jpg)
.jpg)




