Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

Namiastka Wiednia dla smakoszy i kilka praktycznych wskazówek

Katedra św. Szczepana w Wiedniu
Katedra św. Szczepana w Wiedniu (Stephansdom)


Chyba każdy wie, że Wiedeń jest stolicą Austrii. Ale czy wiedzieliście, że powierzchnia Wiednia wynosi 414,87 km2, a Warszawy 517,24 km2, a populacja adekwatnie 1,731,236 i 1,711,324 mieszkańców?! Czyli generalnie jak ktoś nie był w Wiedniu a zaliczył naszą stolicę może sobie wyobrazić wielkość tego zagramanicznego miasta. Niemniej jednak byłoby nie fair porównywać te miasta i decydować, które jest lepsze, a które lepszejsze. Dla mnie Wiedeń jest magicznym miastem, pięknym, czystym, otwartym na różne kultury, ludzi i oczywiście doznania gastronomiczne. Będąc na ostatniej majówce dosłownie liznęliśmy kulinarny Wiedeń, aczkolwiek kilka ciekawych, klasycznych rarytasów zaliczyliśmy. Ach, Wiedeń, Wiedeń, powrót do cudnego miasta...

Szczypta Hiszpanii - Terremolinos, Ronda, Malaga (Andaluzja)

Podróże są emocjonujące, a zachwycające dech w piersiach widoki sprawiają, że mamy gęsią skórkę. Pomyśleć jeszcze, że można to wszystko połączyć – piękne miejsca, genialne kompozycje na talerzach, smaki, które zostają w pamięci do końca życia. Przywołując w głowie wspomnienia z wyjazdów, organizm nasz produkuje więcej śliny – coś w stylu psa Pawłowa… 

I trochę mi wstyd. W sumie bardziej niż trochę. Bo odwiedziłem genialne miejsce na początku marca i dopiero teraz o tym chcę zaanonsować. Ale postanowione – popełnię tekst o wczesnych wakacjach w Hiszpanii – andaluzyjska Malaga, Terremolinos i Ronda.


Trójmiasta trzecie miasto - Gdynia

Nie byłoby Trójmiasta bez trzech miast, rzecz jasna. Było o Gdańsku i Sopocie. Ostała się Gdynia. I kto by pomyślał, że jeszcze w 1926 roku była to wieś rybacka, a teraz liczy sobie pi razy drzwi 250 tysięcy mieszkańców (trochę więcej niż w Luboszowie - 2 osoby). I tak trochę z tą liczebnością jest w odniesieniu do dobrych miejsc z jedzeniem w Gdyni - niby ich sporo ale wybrać tą dobrą nie jest łatwe, naprawdę!

Trójmiasto po trosze - Sopot


Biorąc pod uwagę całe Trójmiasto, mam wrażenie, że pod względem kulinarnym Sopot przypadł mi najbardziej do podniebienia. Po jednodniowej wizycie w tym mieście moje kubki smakowe były chyba najbardziej zadowolone i wypełnione niemalże po brzegi. Aby tego doświadczyć nie było potrzeby zagłębiać się w sławny jak Krupówki deptak na ulicy Bohaterów Monte Cassino - tzw. Monciak. Dobre jedzenie znajdziemy tuż tuż, ot całe kilkanaście/dziesiąt metrów od naszego Bałtyku.

Trójmiasto po trosze - Gdańsk

Polska. Polska północna. Jedno z województw gdzieś tam w górze na mapie. Może być pomorskie. Pewnie dlatego, że jest po morzu... Tysiące turystów odwiedza tą część Rzplitej po to aby odpocząć. Jakkolwiek rozumieć odpoczynek, bo czy nie macie tak nagminnie, że wracając po weekendzie do pracy odczuwacie jeszcze większe zmęczenie niż miało to miejsce w miniony piątek?! Ała, to boli, czasami przez 8 godzin w ciągu doby, największe migreny są zazwyczaj między 8:00 a 16:00. No ale są wyjątki od reguł i wcale tak nie musi być zawsze. Wyobraźmy sobie, że można odpocząć na urlopie. Tak trochę zasmakować czegoś nowego, zobaczyć to i owo – po prostu chce się. Zasada na tą kilkudniową wyprawę była prostu – bez pośpiechu, zjeść coś w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Zobaczyć morze tak blisko, że aż będę mokry (w 100%). A, no i spróbować odpocząć.

Krótka seria - Wrocław - Mini Browar Spiż

Krótka seria - Wrocław - Mini Browar Spiż


Jak podaje Wikipedia, piwo jest "najstarszym i najczęściej spożywanym napojem alkoholowym oraz trzecim po wodzie i herbacie najbardziej popularnym napojem na świecie. Najwięcej piwa żłopią Czesi, Niemcy, Austriacy, Irlandczycy i Polacy. Tak, tak, jesteśmy w czołówce. Pierwsze wzmianki na temat produkcji jakże smakowitego trunku wywodzą się ze starożytnej krainy zwanej Mezopotamią i sięga 4000 lat p.n.e. W sumie nic dziwnego, że na obecnym Bliskim Wschodzie piwo miało swe początki albowiem gdyż ponieważ uważa się, że na terenach tejże krainy powstała pierwsza cywilizacja. Zatem chwała Sumerom i Babilończykom za tak ciekawą spuściznę! Czas minął nieubłaganie, tamtych przodków nie ma, a nieopodal na północ od Bliskiego Wschodu (na globusie rzecz jasna) znajdziemy... znów Wrocław, który może pochwalić się: raz - wspaniałą architekturą, dwa - dynamicznym rozwojem i trzy - pysznym piwem w Mini Browarze Spiż.

Mimo iż z wrocławską nazwą Spiż kojarzony jest browar, to na pełny obraz tego miejsca składa się także restauracja, pub, sklep firmowy oraz ogródek piwny. Tym razem nie będzie o jedzeniu, karcie menu bo głównym moim powodem wizyty w Spiżu były rozmaite zachęty, opinie w internecie na temat tego miejsca i piwa, z którego lokal słynie.

Krótka seria - Wrocław - Masala Grill & Bar

Krótka seria - Wrocław - Masala Grill & Bar


Kuchnia indyjska słynie z bogactwa aromatów, przypraw. Same Indie kojarzone są także z wielokulturowością, religiami, które to rzutują na całą kuchnię indyjską. Tak jak u nas mamy kuchnię ze wschodu (kresową) tak i w Republice Indii znajdziemy podział na kuchnie północy, południa, wschodu, zachodu oraz diaspory. Niemniej jednak to co z pewnością jest identyfikowane ogólnie z kuchnią hinduską czy indyjską to masala czyli mieszanka różnych przypraw, ziół, które w szczególności występują na tamtych ziemiach. Najczęściej znajdziemy w tych miksach takie składniki jak: kurkuma, kmin rzymski, znajdziemy goździki, kardamon, gałka muszkatołowa, kolendra, imbir, pieprz czarny, wiele odmian chilli et cetera, et cetera. Różnorodność smaków czyni kuchnię indyjska rozpoznawalną i lubianą na całym świecie. Podobno w Londynie jest więcej restauracji indyjskich niż w Bombaju i Delhi. Między innymi przez tą rozpoznawalność i intensywne smaki postanowiłem, będąc we Wrocławiu, zawitać do restauracja zwanej Masala Grill&Bar.

Zatem obiecanki cacanki i na blogu krótki komentarz z krótkiej serii wrocławskiej.

Krótka seria - Wrocław - Łubu Dubu

Krótka seria - Wrocław - Łubu Dubu


Eh, niby maj ale za oknem i na termometrze chyba jakaś niespodziewajka jesienna. A jeszcze nie tak dawno spędzaliśmy mile długi weekend majowy skąpani słońcem. Mnie się oberwało tym ciepłem podczas majówki w jednym z ładniejszych polskich miast - Wrocławiu. Przez kilka dni zobaczyłem to i owo. Przyznam, że generalnie zwiedzanie nie jest tak ciekawe jak zwiedzanie knajp, restauracji i innych tego typu miejsc. No bo czego oczekiwać od starych budowli, czym mogą mnie zaskoczyć, przestraszyć jak tylko zawaleniem... A restauracje? Są żywe, jak ludzie w nich pracujący. Oczywiście, mogą mnie zaskoczyć, jedzenie jak i ludzie przestraszyć, a zawalić? Ogólnie to lokal może zawalić...

Dzisiaj - Łubu Dubu, bistro w centrum Wrocławia.

Obrochtówka w Zakopanem

Obrochtówka w Zakopanem rightbehindthekitchen.blogspot.com


Zakopane. Chyba nie znam osoby, która nie była w tym mieście. A może znam jeszcze za mało ludziów aby tak na forum tu i ówdzie pisać takie rzeczy? Kiedyś Szanowny Pan Stanisław Tym w jednym misiowatym filmie powiedział „jedziecie do stolicy kraju kapitalistycznego. Który to kraj ma być może nawet tam i swoje ... plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów.”  Przypominając sobie ten cytat na myśl przychodzi mi sytuacja Zakopanego. Tak, miasto przepiękne, a ten kto kocha góry mógłby godzinami w bezruchu wpatrywać się w postać śpiącego rycerza itd. I chodzi o to aby ta miłość przetrwała pewną tandetę i chińską bylejakość, która zalewa głównie Krupówki. Oscypki akceptuję na tej ulicy, jak najbardziej, ale jaki związek ma to coś, co gra, wydaje dziwne odgłosy, przypomina jakąś kolorową zabawkę mejd in czajna z kulturą tegoż miasta? Póki co, nie udało mi się doszukać w tym sensu…

Vapiano - Warszawa

Franchising - według Encyklopedii PWN jest to porozumienie dotyczące współpracy między dwoma przedsiębiorstwami, gdzie jedno z nich uzyskuje (oczywiście za pewną opłatą) prawo do sprzedaży towarów wytworzonych przez drugie lub posługiwania się jego znakiem firmowym. Przykładów franczyzy w naszym urokliwym kraju nad Wisłą jest bez liku. Chyba najbardziej rozpoznawalną jest McDonald's. A propos Mac'a - jeden ważnych z tego przedsiębiorstwa spotkał się z amerykańskimi studentami i zadał pytanie: kto wie czym się zajmuję? Audytorium w śmiech, a po chwili ktoś odpowiedział: przecież pan sprzedaje hamburgery! Ów bystrzak z sali usłyszał w błyskawicznym tempie ripostę: nie, mylicie się, ja zajmuję się nieruchomościami, a hamburgery... to tak przy okazji. I tak też trochę mam wrażenie jest z restauracją Vapiano. Coś jest robione przy okazji, tylko jeszcze nie wiem co...

Zazie Bistro - Chapeau bas

Są takie miejsca, do których mogę wracać nim jeszcze wyjadę. Już na samą myśl o wyjeździe mały smutek pojawia się w mym umyśle, żal po prostu. Tak właśnie mam z krakowską dzielnicą Kazimierz. Dla wielu to miejsce niezwykłe pod względem historycznym jak i religijnym, w którym przeplata się kultura żydowska i chrześcijańska. Mnie z kolei absorbuje pomysłowość restauratorów i właścicieli pubów. Na niewielkim obszarze znajdziemy dziesiątki rozmaitych lokali, knajpek i klubów. Wszystko na wyciągnięcie ręki - i dobrze, bo dzięki temu można "zaliczyć" kilka miejsc na raz. Jednym z lokali, który teraz szczególnie miło zapamiętam jest Zazie Bistro - rewelacyjna kuchnia francuska. Do tej pory miałem doświadczenie takie, że kuchnia z nad Loary jest droga. A tu psikus - biorąc pod uwagę porcje no i przede wszystkim jakość dań, cena jest w sam raz.
No ale co tu się rozpisywać o cenie, to nieistotne.

Kraków - Pizza Garden - Brick Oven Pizzeria

Jadąc autobusem można zobaczyć miejsca, z którymi powiązane są lepsze i gorsze momenty z życia. Akcja działa się w Krakowie. Wyobraźcie sobie: jedzie autobus, a w nim ludzie... Wśród nich jedzie znajomy, który usłyszał jak jeden pasażer drugiemu polecał dobrą restaurację. A że ta osoba doświadczenie miała pozytywne, wskazała nawet palcem gdzie dokładnie mieści się ten lokal. Tak o to marketing szeptany zadziałał, znajomy wypróbował, polecił dalej. Kolejna osoba udzieliła kolejnej rekomendacji i tak o to trafiłem do Krakowa do Pizza Garden - Brick Oven Pizzeria.  Postanowiłem sprawdzić. 

Eger - miasto winem płynące

Każdy wyjazd na Węgry wnosi w moje życie coś nowego - są to zawsze jakieś smaki, wspomnienia, zapach winnic. I tak też było tym razem - nigdy jeszcze nie byłem z tak dużą ekipą gdziekolwiek, tym bardziej w Egerze (zgrała się fajna reprezentacja naszego narodu - łącznie 20 osób, które pozdrawiam :)

Ze wspomnieniami jest tak, że niektóre przykrywa wyimaginowany kurz. Aby do tego nie dopuścić, warto minimum raz do roku zadbać o zdorwie psychiczne i odwiedzić np. Węgry A dokładnie Eger - malownicze miasto położone 140 km na wschód od Budapesztu, znajdujące się niecałe 4 godziny od przejścia granicznego w Barwinku. Powodem, dla którego przybywa tam tysiące turystów (głównie Polacy i Słowacy oraz paru Węgrów), na pewno nie są ruiny zamku czy ogólnie pozostałości okresu tureckiego panowania. Wszyscy jadą na wino! Niejedna osoba pewnie słyszała o Byczej Krwi (Egri Bikaver). Sporo osób także utożsamia to miasto z deserowym winem Tokaj - choć miasto Tokaj znajduje się nieco dalej, to również wino o tej nazwie można kupić w Egerze. Niemniej jednak, warto to miejsce odwiedzić przede wszystkim dla bardzo dobrej kuchni oraz wyśmienitych, nieskomercjalizowanych win, które zdobywają rozmaite nagrody, wyróżnienia na europejskich konkursach...

Smak wyspy Chios

Fajnie jest coś dostawać w stylu "2 w 1". Tak też było z wycieczką do Grecji, a właściwie na grecką wyspę Chios (położona raptem 8 km na zachód od wybrzeży Turcji). Będąc już w Turcji błędem byłoby nie popłynąć promem do kraju Zorby. Wyspa Chios słynie m.in. z flaków wieprzowych, podobnych do polskich, z tym że grecy tuż przed podaniem dolewają coś kwaśnego do zupy - np. ocet winny, czosnkowy. Ale to nie wszystko, co mają do zaoferowania Grecy...

Turcja - nadmorski smak

małże nadziewane ryżem Turcja
małże nadziewane ryżem

Pisałem we wcześniejszych postach o Turcji, iż rzekomo tam byłem. Oczywiście, oprócz przepięknych widoków tureckiego kraju pozostały mi w głowie rozmaite smaki - różne różniste. I jedno jest pewne - to, czego próbowałem było zawsze świeże i nad wyraz esencjonalne... no może oprócz piwa. Poniżej fotorelacja z tamtej wyprawy.

Aventino - rewizyta

aventino restauracja rzymska włoska lublin
Obiecałem ponowne odwiedziny rzymskiej restauracji zwanej Aventino. Przyznam, że byłem tam sporo razy, aby przekonać się co do słuszności moich pierwszych wrażeń. Wiele osób, które towarzyszyły mi w rewizytach, bardzo dobrze odebrało zarówno sam lokal, nienaganną obsługę no i samo jedzenie (od przystawek, przez dania główne po desery).