Ivo Italian | pierwsze koty za płoty (recenzja)

Recenzja restauracji włoskiej Ivo Italian w Lublinie|Opinie|Blog kulinarny|Ivo Violante|Ranking restauracji lubelskich|Top Chef uczestnicy|Stół i Wół|Trybunalska|Spinacz

Wielkie otwarcie i… cisza


Internety wrzały wręcz przed dniem 25 marca, kiedy to otwarto kolejną włoską restaurację Ivo Italian w Lublinie, w której szefuje uczestnik obecnej edycji Top Chefa - Ivo Violante. Jedynie na profilu fejsbukowym restauracji udało mi się znaleźć komentarze i oceny. Jednak mnie zastanawia dlaczego nie ma jeszcze żadnej recenzji z tej restauracji poza FB skoro tak szumnie media wskazywały na nowe dziecko lubelskiej gastronomii?

Myślałem, że moi koledzy i koleżanki z lubelskiej blogosfery kulinarnej puszczą w świat kilka przemyśleń na temat nowej restauracji. Sądziłem także, że w naszych lubelskich gazetach także pojawią się jakieś recenzje. A warto wiedzieć, że właśnie od minionej środy restaurację Ivo Italian chciały odwiedzić tłumy! Bez rezerwacji nie można było dostać stolika, jedynie w grę wchodziło czekanie na miejsce ok. godzinę. Niemniej jednak od prawie tygodnia chyba sporo osób wciąż jeszcze nie zasiadło w nowej restauracji aby skosztować włoskich klasyków. Zatem można stwierdzić, że efekt reklamy, medialnego poruszenia został osiągnięty. No ale co z recenzjami? Cisza.

Ivo Italian w Lublinie | recenzja restauracji

Trudne początki


Medialny szum pomaga zwrócić uwagę. Inna kwestią jest udźwignięcie tego ładunku. Bo wystarczy przypomnieć sobie wizytę Magdy Gessler w Czarciej Łapie. Na drugi dzień po emisji odcinka restauracja przeżyła oblężenie. Byłem świadkiem jak w ciągu ponad 2 godzin odesłano z kwitkiem mnóstwo osób – oczywiście z braku miejsc. Jednak nie to było najważniejsze. Czas oczekiwania na dania wyniósł w niektórych przypadkach ponad 2,5 godziny (częściowo z braku towaru). Do tego obsługa, która nie była przygotowana na takie natarcie i pociski słowne od zniecierpliwionych klientów. Pominąć fakt, że przy zamówieniu danie główne + deser rozpoczęto serwować gościom najpierw deser? 
Zatem szykując się na takie otwarcie, trzeba przygotować się na arcyciężką pracę całego zespołu. A o sile zespołu świadczy jego najsłabsze ogniwo. Czy była nim obsługa? 

Gość jest gościem w restauracji i nie musi wiedzieć, co zamawiał!


Naprawdę wielu gości jest wyrozumiałych. Nie każdy gość restauracji to od razu burak, pijak i złodziej. Ludzie potrafią być uprzejmi i zaakceptować oczywiste oczywistości – zaakceptować fakty autentyczne – „mamy ogromny ruch, mnóstwo zamówień ale damy z siebie 200% abyście byli Państwo zadowoleni – prosimy o wyrozumiałość”. Ale nie! Kelnerze i kelnerko, zapamiętaj – gość jest gościem w restauracji i nie musi wiedzieć, co zamawiał! Tak, dokładnie tak! Jeśli przychodzisz do stolika, niosąc w ręku „jakąś” pizzę i pytasz się dla kogo pizza, nie oczekuj odpowiedzi „Oooo, widzę po składnikach, że to jest pizza nr 3 o nazwie XXX – to moja, dziękuję”. Raczej spodziewaj się oczywistego pytania ze strony klienta „A jaka to pizza, bo zamawialiśmy kilka różnych?” Jednak, gdy odpowiadasz „To Państwo powinni wiedzieć co zamawialiście!” – nie oczekuj radosnego uniesienia ze strony gościa. Wchodzenie w tego typu dyskusje z gościem mija się z celem. Pouczanie gościa restauracji jest niedopuszczalne. Ale czyja to jest wina? Kelnerki? Kierowniczki/menadżera? Czy właścicieli?  

Plus dla menadżera – kiedy po wejściu do zatłoczonej restauracji usłyszeliśmy, że wszystkie miejsca są zajęte zapytaliśmy czy możemy przyjść później. Jedna z kelnerek powiedziała, że i tak nie będzie miejsca bo są rezerwacje. W tym momencie zareagował menadżer, który „zgasił” szybko porywczość kelnerki i oznajmił, że stolik będzie przygotowany tak jak sobie życzymy – za godzinę dla 6 osób. I tak też było.

Wystrój wnętrza


Sama restauracja jest bardzo miła i przyjemna dla oka. Detale przyciągają wzrok. Niektóre elementy wystroju / pomysły kojarzą się z miejscami typu Stół i Wół, Spinacz czy Trybunalska. Ale czy te miejsca mają patent na wystrój? Wydaje się, że właściciele wykorzystali to, co fajne w innych, modnych miejscach w Lublinie, dodali trochę od siebie i przemycili włoskie akcenty. Po prostu przyjemne, ciekawe, przytulne miejsce w świetnej lokalizacji, gdzie można dodatkowo podglądać pracę kucharzy – duży plus

Dobre produkty bronią się same bez kucharza


Najważniejsze w restauracji – jedzenie. Zaczęliśmy od deski wędlin i serów. Produkty pierwsza klasa. Wysoką jakość smakołyków było czuć w każdym kęsie. Deska w moment została oczyszczona. Niestety później nie było już tak dobrze. Spróbowałem odrobiny risotto z łososiem – smak bardzo dobry i konsystencja (twardość) samego ryżu w najlepszym porządku. Gorzej z konsystencją całej potrawy. Wiem doskonale, że szef Ivo nie podałby takiego risotto swoim gościom. Zapewne w swoim życiu Ivo przerzucił setki kilogramów arborio i wie, że risotto musi rozlewać się subtelnie w talerzu (bez względu na wybór talerza – płytki / głęboki), nie może być zbite i posklejane. Niestety inny kucharz z jego załogi poległ na tym daniu, a smak był obiecujący.

Miałem ogromną ochotę na pizzę - tutaj też się rozczarowałem – z dwóch względów. O mojej pizzy zapomniano i nie doczekałem się jej ostatecznie. Ale widząc pizzę kolegi obok, trochę odechciało mi się jeść. Nie upilnowano pizzy - była po prostu spalona, ciężka – zbyt duża ilość sera spowodowała to, że jedyny sposób na zjedzenie pizzy to posługiwanie się nożem i widelcem. Dodatkowo pizza nie była pokrojona na kawałki. A tego nienawidzę – męczenia się widelcem i nożem jedząc pizzę! Konsystencja ciasta nie była też dopracowana – oczekiwałem chrupiącego ciasta, może odrobinę ciągnącego się ale nie aż tak. Niestety piec opalany drewnem nie zdziała cudów jeśli nie ma symbiozy między ciastem-sosem-serem.
Pomimo tego – założenia potraw w karcie są przemyślane, spójne, nie są przekombinowane – włoskie, klasyczne potrawy, a ceny atrakcyjne (zobacz menu Ivo Italian).

Pierwsze koty za płoty


Zawsze są dwie strony medalu. Z jednej mamy ogromny sukces marketingowy miejsca, słynnego szefa kuchni, z bogatym doświadczeniem kulinarnym, który markuje tę restaurację swoją osobą. Z drugiej – ogromną presję, oczekiwania klientów, zarządzanie świeżym  zespołem pracowników, dbanie o jakość potraw, lekkie rozczarowanie? Takie są początki nowo powstałych restauracji. Trzeba to zaakceptować, przyjąć na klatę, wyciągnąć wnioski, podszkolić personel i skupić się na komponowaniu pysznych talerzy!

Być może właściciele wyciągną wnioski i skorygują swoje działania. Być może nie. Ich biznes. Ale myślę, że warto byłoby dokonać analizy co można byłoby udoskonalić, choćby ze względu na liczbę sukcesywnie powstających lokali gastronomicznych w Lublinie i wyższą świadomość kulinarną polskiego konsumenta.

I nie mam zamiaru przekreślać tej restauracji na podstawie jednej wizyty. Czułbym się frajerem mówiąc, że tam jest słabo po jednej wizycie, w pierwszym tygodniu otwarcia. Niewątpliwie restauracja ma duży  potencjał. Będę odwiedzał Ivo Italian z nadzieją, że będzie tylko lepiej.

źródło zdjęcia: facebook.com


12 komentarzy :

ewa pisze...

a ja właśnie wybierałam się do tej restauracji,,,no ciekawe co z tego wyjdzie

ewa pisze...

a ja właśnie wybierałam się do tej restauracji,,,no ciekawe co z tego wyjdzie

Unknown pisze...

Ewa W, napisz proszę po wizycie swoje odczucia : )

Marek Dykas pisze...

Też pójdę ;)

Unknown pisze...

Czekamy zatem na opinie :)

Anonimowy pisze...

tępe noże, tępa obsługa, pajęczyny na lampach...

Adam Wykja pisze...

Jednak średnio

Kaśka pisze...

Ja byłam ostatnio, całkiem dobre jedzenie, ale bez rewelacji:)

Anonimowy pisze...

Skandalicznie nieprofesjonalna obsługa! Wieczny problem z dostaniem stolika. Brak osoby, która zajęłaby się przydzielaniem miejsc, więc nie wiadomo co ze sobą zrobić: czekać, a może zrezygnować. Dzisiaj weszliśmy na piętro, zwalniały się miejsca, wiec chcieliśmy poczekać, ale panienka bardzo niegrzecznie stwierdziła, że przeszkadzamy i mamy zejść na dół. Na dole też nie ma miejsca, więc skoro przeszkadzamy, to idziemy do konkurencji. "A proszę bardzo" - usłyszeliśmy za plecami. Panie Ivo, z taką załogą daleko pan nie zajedzie, nawet jeśli jedzenie będzie smaczne. Często odwiedzamy lubelskie lokale, ale z takim chamstwem i niekompetencją kelnerów jeszcze nie spotkaliśmy się nigdzie. Czy to styl włoski?

Anonimowy pisze...

Ania:byłam 13 czerwca,zamówiłam tagliatelle z wołowiną+karczochy+pomidory,wyśmienite-polecam,bardzo miła obsługa,miła atmosfera,polecam!!!

Anonimowy pisze...

Obsługa faktycznie popełnia wszystkie możliwe błędy-czas coś już z tym zrobić!
Niektóre makarony kompletnie bez smaku jak dla niemowlaka.

restauracja w lublinie pisze...

Jeżeli chodzi o Lublin to możliwości jest naprawdę bardzo dużo :)

Prześlij komentarz